Dodaj do ulubionych Poleć znajomemu

Dołącz do nas

Facebook  Why Not USA na G+  Pinterest  nk.pl

Newsletter

drukuj Blog Kuby 2010-2011 | więcej

Nowa rodzina.

Tag:rok szkolny w usa,usa

Jakub Mazur 03-10-2010

Przeprowadzka do nowej rodziny zaczęła się w niedzielę. Margaret (koordynatorka) przyjechała po mnie około 10 40 ale nie powiedziała mi że przed spotkaniem z rodziną udamy się do ich kościoła. Jest to niby kościół chrześcijański ale sama konwencja w jakiej odbywa się msza niezbyt mi się podoba. Budynek kościoła wygląda jak centrum handlowe a miejsce gdzie odbywa się msza to po prostu sala koncertowa. Na scenie przez jakąś godzinę gra zespół a ludzie jak zindoktrynowani w transie machają rękami i klaszczą. Oczywiście za zespołem są dwa ekrany z tekstem aby każdy mógł sobie pośpiewać. Następnie na scenę wchodzi nie mniej zindoktrynowany i oddany sprawie kaznodzieja, któremu nie wiem kto powierzył zadanie interpretowania biblii na własną modłę. Jego sposób mówienia polega na tym że w coraz  szybszym tempie nakręca się poprzez kolejne zdania i kończy je efektowym „AMEN” na co wszyscy ludzie odpowiadają „Right”, „Amen”, „YEAH” itd. Oczywiście nie mogło zabraknąć na takiej ceremonii zbierania pieniędzy popartej oczywistymi potrzebami kościoła takimi jak dziura w parkingu czy poplamiony dywan który szlachetny kaznodzieja wycenił na 90 tysięcy dolarów. Trochę dużo ale ludzie chętnie wrzucali swoje oszczędności. Wcześniej sam prowadzący podzielił się historią gdy ona sam nie miał nic w lodówce ale nie przestawał dawać kościół. Przytoczył także dane statystyczne według, których przeciętny człowiek wydaje 2% swoich zarobków na kościół, konsternacja ludzi siedzących na Sali wzrosła do takiego stopnia że postanowili rzucić jeszcze raz trochę pieniędzy na kościół, zaczął starszy pan który potem nawoływał do ponownego podzielenia się pieniędzmi z kościołem. Po „mszy” w końcu Margaret przedstawiła mnie rodzinie, Cindy i Len to małżeństwo z małym synkiem – Shawn’em. Myślałem że jeśli ich dziecko ma tylko 8 lat to są to raczej młodzi ludzie ale pomyliłem się, oboje mają prawie po 50 lat. Z początku wydawali się mili ale gdy przeprowadziłem się do ich domu poznałem że to raczej nie jest zwykła amerykańska rodzina. Współczuje naprawdę szczerze ich synowi ponieważ sposób w jaki go wychowują jest dość drastyczny, liczę ze jednak uda mi się przeprowadzić do rodziny Damiena (kolega z drużyny). W tym domu panują dziwne zasady, wydaje mi się to kompletnie bez sensu ale nie pozwalają mi używać komputera w swoim pokoju (musze siedzieć w salonie), tłumaczą to nie wiem czym ale jak dla mnie to trochę atak na prywatność. Nie za bardzo mam z nimi o czym rozmawiać ponieważ jak na rodzinę typowo ukierunkowaną na bezkrytyczne oddanie się kościołowi nie mają zainteresowań podobnych do moich. Jedzenie jest domowe i to chyba jedna z dwóch zalet przeprowadzki (drugą jest Internet w domu). W ich domu cały czas gra radio z chrześcijańskimi piosenkami co wydaje mi się dziwne ponieważ oni słuchają tych samych piosenek w kościele, w aucie, w domu i nie wiem jeszcze gdzie. Zwracają się do mnie czy do małego Shawna w nie mniej dziwny sposób a mianowicie „Chcesz zrobić (tu wymieniają )” Nie jest to pytanie lecz po prostu stwierdzenie. Np. Chcesz posprzątać pokój, chcesz pojechać z nami ciąć drewno. Nie wiem co by się stało gdybym odpowiedział po prostu że nie chcę. Jako rodzina w formularzu wpisali że lubią wspólnie jeździć do lasu po drewno (whoah, super zajęcie), mieli już kilku studentów z wymiany przede mną ale chyba tylko po to żeby dotrzymywać Cindy towarzystwa ponieważ jej mąż wyjeżdża dość często a ona jest chyba zmęczona rozmową z swoim jedynakiem. Telewizor jest tutaj włączony niemalże non stop na kanale Disney’a ponieważ mały ogląda tylko „odpowiednie” programy. Gdy raz szukałem kanału sportowego i przez przypadek włączyłem MTV oburzona Cindy powiedziała żebym zmienił kanał ponieważ teledysk który akurat puszczali jest nieodpowiedni. Nie wiem o co jej chodziło ponieważ nie było w nim nic co uważałbym za jak to ona określiła nieodpowiednie. Czuję się dość nieswojo w tej rodzinie, może dlatego że są oni dość restrykcyjni w każdym aspekcie. Szkoda że poprzednia rodzina u której mieszkałem była tylko na 6 tygodni ponieważ z teraźniejszego punktu widzenia nie doceniałem tego co mieli do zaoferowania.

 Opisze teraz dość kuriozalną sytuacje ponieważ wspomniana już rodzina Damiena nie mogła mnie przyjąć pod swój dach ponieważ jego matka ma niezapłacony mandat za przekroczenie prędkości w stanie Indiana, pędziła ona do szpitala gdzie na raka umierała jej matka i w takich oto okolicznościach dostała ten mandat, nie zapłaciła go ponieważ uważała że jest to niedopuszczalne. Gdy CETUSA sprawdzała czy wszystko jest w porządku aby przyjąć studenta z wymiany odkryli  ten niezapłacony i najwyraźniej uznali nie ta rodzina nie jest dla mnie odpowiednia. Liczę że albo zmienią swoje zdanie albo po prostu wystarczy zapłacić ten mandat. Do szkoły jeżdżę teraz autobusem ponieważ oni zawożą tego małego do specjalnej szkoły która wychowuje w „chrześcijańskich wartościach” a która znajduje się w mieście odległym o 5 mil. Nie wiem dlaczego ale wystarczyło by wyjechać 5 min wcześniej aby zawieźć mnie pod szkołę a potem udać się do Grant (ta miejscowość w której znajduje się szkółka chrześcijańska), jednakże dla nich to jest niepojęte i tak oto musze codziennie jeździć autobusem. Następną relacje napisze pewnie po tym tygodniu, nie wiem jak to będzie wyglądać ale myślę że po prostu przeczekam ten okres.

 

5
Oceń posta:

Ostatnio dodane blogi

Mar
13
2011

Sobota i koniec pakowania

Jakub Mazur 18:03

W sobotę czyli wczoraj obudziłem się około godziny 11, umówiłem się jeszcze w piątek z Karolem że porozmawiamy na Skype o 12. Jako że mam tylko godzinę darmowego czytaj dalej...
Komentarze (10)
Mar
13
2011

Piątek czyli ostatni dzień w szkole

Jakub Mazur 18:03

Do szkoły jak zawsze obudziłem się już około 6:30 ale ten dzień od początku wydawał mi się jakiś taki inny. Jacquelyn zawoziła Dianę do pracy a potem zaproponowała czytaj dalej...
Komentarze (0)
Mar
13
2011

Czwartek czyli rozmowa z host rodziną

Jakub Mazur 18:03

Przez całą resztę dnia myślałem o tym jak powiedzieć rodzinie że jednak zdecydowałem się na powrót do ojczyzny. Najbardziej niepokoiła mnie opinia Erica który mógł czytaj dalej...
Komentarze (0)

Napisz komentarz

Komentarzy: 1

Zgłoś do moderacji
~Tomek napisał: 2010-10-11 11:09:46
dosc spokojnie do tego podchodzisz. ja slyszalem o takich amerykanach i w glowie mi sie nie miesci ze mozna u takich dziwakow mieszkac. podziwiam cie, ja bym nie wytrzymal.
4.3

realizacja: Ideo

powered by: CMSEdito