Why Not USA - Work and Travel - Rok szkolny w USA / Blogi / Archiwum blogów / Blog Kuby / Pierwszy miesiąc za mną.
Dodaj do ulubionych Poleć znajomemu

Dołącz do nas

Facebook  Why Not USA na G+  Pinterest  nk.pl

Newsletter

drukuj Blog Kuby 2010-2011 | więcej

Pierwszy miesiąc za mną.

Tag:usa,rok szkolny w usa

Jakub Mazur 25-09-2010

Zach i Fruitport
Sędzia oraz Line of Scrimmage...
Zach i Field Goal w tle
Trener daj kilka rad.
Kilka sekund po Touchdown

Witam ponownie,  wpis z tego tygodnia zacznę może od tego iż pewnego dnia do szkoły przyszła moja koordynatorka i oznajmiła mi że ta rodzina u której aktualnie przebywam to tylko „Welcome placement”  i że za jakieś 2-3 tygodnie będę musiał się przenieść. Z jednej strony może to wydawać się dość drastyczne ponieważ nie lubię często zmieniać miejsca zamieszkania jednakże myślę że rodzina u której będę mieszkał przynajmniej będzie mieć dostęp do Internetu co teraz jest trochę utrudnione. Gdy to piszę jest sobota i jutro około godziny 11 przyjedzie koordynatorka (Margaret) żeby przedstawić mnie rodzinie. Nie wiem jak to wszystko będzie wyglądać ale relacje z tego spotkania na pewno opisze w ramach tego bloga. Wczoraj (piątek) nasza drużyna footballu przegrała kolejny mecz, tym razem z Ludington (poziom podobny ale tamci pokazali się z lepszej strony). Zwykle na meczach robię zdjęcia naszej drużyny jednak tym razem wspólnie z kilkoma znajomymi osobami postanowiliśmy dopingować naszą drużynę z trybuny znajdującej się zaraz za polem punktowym (end zone). Tego dnia poznałem znowu kilka osób ze szkoły, jest ich już bardzo dużo ponieważ studenci z wymiany są rozpoznawalni w szkole i niemalże większość wie kim jesteśmy. Tego dnia były także 17 urodziny Kylie (dziewczyna Zacha), po meczu wraz z grupką znajomych udaliśmy się do domu w którym mieszkam żeby przygotować przyjęcie niespodziankę (tak tak, identyczną jak na amerykańskich filmach), zadaniem Zacha natomiast było jak najdłużej powstrzymać ja żebyśmy mieli więcej czasu na przygotowanie. Pod byle jakim pretekstem woził ją w przeróżne miejsca. Gdy już wszystko było gotowe, i większość gości przybyła daliśmy Zachowi sygnał że może przywieść ją do domu. Kylie o niczym nie wiedziała także niespodzianka się udała. Do domów wszyscy udali się około 24.  

Tydzień temu w niedziele miało miejsce „przyjęcie” dla studentów z wymiany zorganizowane przez CETUSA. Każdy dostał maila z informacją jak dostać się na farmę Benett’ów (farma ?). Ja, Max (Hiszpan), Gabriel (Brazylijczyk) oraz Tyler (host brother Gabriela) udaliśmy się tam około 14, pomimo informacji mieliśmy niemałe trudności żeby tam dojechać. Atrakcjami tego dnia był „Hayride” – przejażdżka na przyczepie z sianem, ciągniętej przez traktor (super jak ktoś się interesuje traktorami, dla mnie średnio atrakcyjne), Gdyby to było 5-10 minut to może jakoś by to było interesujące na swój sposób ale niemalże godzinna wyprawa to już chyba trochę przesada. Celem spotkania była integracja z innymi studentami, może cel to i szlachetny ale dość trudny do wykonania ponieważ nawet jeśli poznałem kilka ciekawych osób to fizycznie nie jestem w stanie się z nimi zaprzyjaźnić ponieważ mieszkają w innych miastach (Fremont, White Cloud) a chcąc odwiedzić którąś z tych osób musiałbym prosić host rodzinkę o podrzucenie mnie do tegoż miasta a potem późniejsze odebranie mnie . Ee nie dla mnie takie coś. Ognisko przygotowane na tej farmie (pesymizm do farmy nie liczy się tutaj) było żałosne, kilka patyków wrzuconych do jakieś obciętej metalowej beczki to chyba nie jest ognisko. Oczywiście jak przystało na amerykańskie ognisko nie mogło zabraknąć tych białych pianek które nabija się na patyk a potem piecze, niestety zapomniałem nazwy tego przysmaku którego nie dane mi było zasmakować w upieczonej formie gdyż po 2-3 sekundach przy ogniu po prostu się spalały, nie wiem czyja to wina moja czy tej pianki ale ja chyba sobie następnym razem podaruje. Tyler był tak miły że po zakończeniu całej tej imprezy podrzucił nas do domu Maxa, jego rodzina jest jak na tutejsze warunki bardzo zamożna i ten dom w którym byliśmy to był dom letniskowy nad samym jeziorem z pięknym widokiem na zalew (pozazdrościć).

 

 

Niemalże codziennie mamy mordercze treningi kondycyjne ale to tylko dla naszego dobra ponieważ mamy jakieś 2 miesiące do rozpoczęcia sezonu koszykarskiego także mam nadzieje że będziemy gotowi. Nasza drużyna footballu prezentuje się niezmiernie słabo i jak na razie stosunek wygranych do przegranych prezentuje się następująco 0:4 ale odbijemy się jako przy koszykówce. Szkoła tutaj uczy  systematyczności ponieważ zadanie domowe trzeba niemalże przy wszystkich przypadkach rozwiązywać na następny dzień co prowadzi do systematycznego, codziennego odrabiania lekcji, ale nie bójcie się, zwykle nie jest tego nadmiernie  dużo, kilka zadań z matematyki (dosyć prostych), pac ket (zbiór pytań np. z Historii świata – banalne pytania) oraz tego typu rzeczy. Jak na razie moja średnia ocen wynosi jakieś A+ także to może tylko świadczyć ze nie będziecie mieć raczej większych problemów ze szkołą. Dzisiaj prawdopodobnie udam się na przyjęcie urodzinowe Courtney (siostra Kylie, urodziny miała w środę ale przyjęcie robi w sobotę). Do przeczytania następnym razem. Farewell.

 

0
Oceń posta:

Ostatnio dodane blogi

Mar
13
2011

Sobota i koniec pakowania

Jakub Mazur 18:03

W sobotę czyli wczoraj obudziłem się około godziny 11, umówiłem się jeszcze w piątek z Karolem że porozmawiamy na Skype o 12. Jako że mam tylko godzinę darmowego czytaj dalej...
Komentarze (10)
Mar
13
2011

Piątek czyli ostatni dzień w szkole

Jakub Mazur 18:03

Do szkoły jak zawsze obudziłem się już około 6:30 ale ten dzień od początku wydawał mi się jakiś taki inny. Jacquelyn zawoziła Dianę do pracy a potem zaproponowała czytaj dalej...
Komentarze (0)
Mar
13
2011

Czwartek czyli rozmowa z host rodziną

Jakub Mazur 18:03

Przez całą resztę dnia myślałem o tym jak powiedzieć rodzinie że jednak zdecydowałem się na powrót do ojczyzny. Najbardziej niepokoiła mnie opinia Erica który mógł czytaj dalej...
Komentarze (0)

Napisz komentarz

Komentarzy: 1

Zgłoś do moderacji
~Sylwek napisał: 2010-10-18 13:15:06
te pianki amerykańskie na grilla to może mallow jeżeli były na słodko - są niezłe
4.3

realizacja: Ideo

powered by: CMSEdito