Dodaj do ulubionych Poleć znajomemu

Dołącz do nas

Facebook  Why Not USA na G+  Pinterest  nk.pl

Newsletter

drukuj BLOG DORADCÓW Why Not USA | więcej

Polski uczeń w USA...

Tag:rok szkolny w usa,usa,cet

Why Not USA 23-09-2010

 

Nawiązując do poprzedniego wpisu na naszym blogu, dotyczącego nauki i matury w Stanach, chciałabym zwrócić uwagę uczniów Roku Szkolnego w USA na kilka ważnych spraw.

Należy pamiętać, że wyjeżdżając do amerykańskiej szkoły stajemy się jej częścią, a program nauczania jest taki sam dla wszystkich bez wyjątku. Całkowicie „wsiąkamy” w tamtejszą kulturę, czyli uczymy się myśleć i żyć po amerykańsku. Osoby myślące, że w wolnych chwilach będą mogły nadrabiać zaległości powstałe w polskiej szkole w czasie ich nieobecności – są w błędzie. Niestety, mimo że jest to pomysł bardzo ambitny, może on naruszyć zasady programu. Priorytetem staje się zdobywanie jak najlepszych stopni w szkole w USA, a o polskich stopniach należy tymczasowo zapomnieć. Jeśli ktoś martwi się o swoje zaległości czy różnice programowe, może być spokojny. Na uzupełnianie i nadrabianie ich będzie jeszcze trochę czasu po powrocie do Polski :)

Kolejną sprawą są kontakty z rodziną w Polsce. Kontakty mailowe czy telefoniczne są jak najbardziej dozwolone. Inaczej jest jednak z odwiedzinami. Uczestnik nie może odwiedzić swojej polskiej rodziny, a rodzina może złożyć mu wizytę dopiero pod koniec trwania programu.

Takie zasady mogą niektórym wydawać się straszne, ale nie są one ustalone bezpodstawnie. Organizator wychodzi z założenia, że uczestnicy wkładają mnóstwo wysiłku i starań, aby przełamać trudności związane z odnalezieniem się w zupełnie nowym środowisku. Zbyt częste kontakty czy spotkanie z rodziną mogłyby spowodować, że cały ten proces trzeba będzie zaczynać od początku. Tęsknota jest naturalna, jednak codzienne sprawy, obowiązki, znajomości absorbują uczniów tak bardzo, że nie myślą o tym tak często.

Pamiętajcie, że reguły programu są szczegółowo zaplanowane. Organizatorzy na podstawie wieloletnich doświadczeń, ustalają je po to, by funkcjonowanie całego programu było sprawne dla wszystkich – uczniów, rodziców, rodzin goszczących, szkoły, koordynatorów.

 

Magda

 

5
Oceń posta:

Ostatnio dodane blogi

Sty
27
2012

Community College

Why Not USA 14:10

Witam serdecznie, dzisiejszy wpis kieruję do wszystkich tych, którzy zainteresowani są studiami w USA. Pragnę poinformować iż nasza firma ma w swojej ofercie również i czytaj dalej...
Komentarze (0)
Sty
13
2012

Rok szkolny w USA – możliwość wyboru stanu/regionu!!!

Why Not USA 10:02

  Witam wszystkich bardzo serdecznie. Dzisiejszy wpis kieruję przede wszystkim do wszystkich osób zainteresowanych programem ROK SZKOLNY W USA. Wiele osób czytaj dalej...
Komentarze (5)
Lis
16
2011

HOST FAMILY - PROCEDURA KWALIFIKACYJNA

Why Not USA 10:02

Witam wszystkich Czytelników naszego bloga.   Dzisiejszy wpis kieruje przede wszystkim do rodziców dzieci, które biorą lub będą brały udział w programie „Rok czytaj dalej...
Komentarze (4)

Napisz komentarz

Komentarzy: 7

Zgłoś do moderacji
~Mama Marleny napisał: 2010-09-28 22:19:30
Nie wiem czy dobrze załączyłam komentarze ale wydaje mi się ze należny czytać od dołu :)

Zgłoś do moderacji
~Mama Marleny napisał: 2010-09-28 22:17:59
Gdybym miała drugi raz podjąć decyzje o wyjeździe mojej córki nie wahałabym się ani przez chwile..jestem na Tak . Mam jeszcze syna ale póki co on się za ocean nie szykuje.
PS. Zresztą jak mogę teraz płakać i tęsknić skoro sama ten pomysł podsunęłam córce. Dostałam gdzieś ulotkę i kazałam sobie Marlence ją przeczytać .Przeczytała ..weszła do kuchni i spytała MAMO MOGĘ … DZIECKO JAK CHCESZ NIE MA SPRAWY. Była to ulotka innego biura ale jako mama „detektyw” obdzwoniłam wszystkie inne biura z podobną ofertą i WHY NOT USA wydawał mi się najbardziej wiarygodnym biurem , bezpiecznym , sumiennym i poważnie podchodzącym do zaistniałej sytuacji .

Zgłoś do moderacji
~Mama Marleny napisał: 2010-09-28 22:17:33
Myślę ze każdy z nas z rodziców będzie przeżywać to samo i ze żadne słowa Państwa nie uspokoją ale uwierzcie mi skoro nasze dziecko chce jechać to znaczy że czuje się na siłach, że da radę i jeśli ktoś tu cierpi to tylko my rodzice ale i do tego pomału się możemy przyzwyczaić. Można tęsknic a zarazem się cieszyć z tego ze nasze „bobo „ jest szczęśliwe co niesamowicie dodaje nam sił. Ogólnie pragnę podziękować Pani Dianie która zajmowała się wyjazdem Marlenki . Ona niesamowicie mnie podtrzymywała na duchu. Wiem ze zawsze można na nią liczyć. Zauważyłam to nawet jak Marlena mówiła mi ze jakiś inny „wymieniec” miał problemy dzwoniłam do Diany i sprawa zaraz nabierała rozbiegu. Wszystko dobrze się kończyło.

Zgłoś do moderacji
~Mama Marleny napisał: 2010-09-28 22:16:31
Wpadłam w szał, chciałam biec na bosaka do niej , zaczęłam krzyczeć CO TA RODZINA WYMYSLIŁA. Nagle moje dziecko zaczęło na mnie krzyczeć  ze słupiałam i usłyszałam. MAMO TO NIE ONI WYMYŚLI TYLKO JA !!! Prawie zemdlałam. Zaczęłam z nią spokojnie rozmawiać i uświadomiła mi ze kontakt z językiem polskim powoduje ze dłużej zbiera myśli po angielsku ze ma problem się przestawić. Zaczęłam ja rozumieć. Zaczęło do mnie docierać ze na spotkaniu w siedzibie firmy z poprzednimi „ wymieńcami „ oni mówili prawdę, ze w pewnym momencie zaczynają myśleć i śnić po angielsku  . Ustaliliśmy ze będziemy się spotykać na skype w weekendy ale też jak będzie miała czas ponieważ weekendy to są tak naprawdę jej wolne dni i możliwość spotykania się z ludźmi których tam poznała. 1-2 razy w tygodniu napisze mi krótkiego e-maila . Mija 4 tydzień nieobecności mojej pociechy i proszę mi wierzyć zaczęłam się przyzwyczajać. Dużo łatwiej mi się żyje z ta tęsknotą gdy widzę jaka jest szczęśliwa.

Zgłoś do moderacji
~Mama Marleny napisał: 2010-09-28 22:16:04
Zaczynałam się martwić co będzie jak pójdzie do szkoły. Przecież jak będzie wstawać u nas będzie południe jak wróci ze szkoły u nas będzie północ ..no i znowu ryczałam nie wyobrażałam sobie tego. Pierwszy tydzień szkoły był dla mnie okropny w przeciwieństwie do niej gdzie non stop mi uświadamiała ze kocha Amerykę kocha szkole. Udawało nam się zobaczyć na 1-2 minuty rano przed jej wyjściem do szkoły. Po tygodniu usłyszałam MAMO NIE MOŻEMY CODZIENNIE ROZMAWIAC !!!

Zgłoś do moderacji
~Mama Marleny napisał: 2010-09-28 22:15:34
Myślałam ze to nas uspokoi..figa z makiem z dnia na dzień rósł niepokój. Na 2-3 dni przed wylotem było apogeum..non stop ryczałam oczywiście nie okazując tego Marlenie żeby nie cierpiała. Poleciała… wyleciała wcześnie rano miała być na miejscu po 18 godzinach..spałam ,jadłam, siusiałam, z telefonem w ręce .Z przygodami które uświadomiły mi ze mam juz duże dziecko… doleciała . I zaczęło się na nowo, wielka tęsknota i siedzenie na skype. Nie poszłam do pracy patrzyłam w monitor w domu ze może sie zjawi. I JEST włączyło się a tam..” mamo nie mam czasu jest wszystko ok. jedziemy na zakupy a potem do host babci na obiad …” no i po 5 minutach było po rozmowie… ale ryczałam..chciałam się o tyle rzeczy zapytać o ona.. MAMO NIE MAM CZASU !. Z racji tego ze był to weekend..następny dzień tez spędziłam przed monitorem . A tu zero kontaktu !!! ryczałam strasznie bałam się ze cos się stało …minął cały dzień i nic..szukałam już biletu lotniczego ! Dziecko odezwało się na 2 dzień z wielkim uśmiechem na pysku. Myślałam że ją rozszarpie. Nie chodziła jeszcze do szkoły wiec jak tylko miała chwile siadała na skype i puszczała mi sms z informacją a ja biegłam do komputera żeby spędzić z nią niejednokrotnie 5-10 minut.
12
4.3

realizacja: Ideo

powered by: CMSEdito