Blog Kasi 2010-2011
|
więcej
New York I love you.....
Katarzyna Popiołek 14-04-2011
W nocy dojechalismy do New Jersey gdzie znajdowal sie nasz hotel Embassy Suites. Nie wiem czemu akurat tam ale to ulubiony mojej host mamy :P dzien pierwszy rozpoczelismy jakze relaksujacym shoppingiem na 5th Avenue i Broadway. Niestety pogoda byla okropna, padalo i w ogole ble. Sklepy przy tych ulicach sa ogromne,2-, 3- lub 4- pietrowe. Od najpopularniejszych takich jak H&M, Abercrombie&Fitch, Forever21, do takich jak Armani, Juicy Couture etc... do wyboru do koloru :) przy 5th ave znajduje sie tez Rockefeller Center, przy ktorym jest lodowisko w centrum miasta. Oprocz tego wieeeeelki Lego Store z miniatura rc zrobiona wlasnie z lego. przy broadway znajduje sie rowniez slynny times square, ale to pewnie wszyscy wiedza haha :P robi wrazenie, wszystkie te swiatla, wielkie reklamy itp, nawet nie zauwazasz kiedy robi sie ciemno, bo i tak jest jasno od swiatel :P okej no to nastepnego dnia pogoda znowu nie dopisywala... zaparkowalismy dosc daleko i poruszalismy sie metrem. Kupilismy bilety aby poplynac statkiem na liberty island, czyli tam gdzie znajduje sie statua wolnosci :) bylo bardzo bardzo wietrznie no ale coz, oplacalo sie zobaczyc, choc w kolejce stalismy baaaardzo dlugo. pozniej metrem pojechalismy do china town. Ulice pelne straganow, wszedzie slychac azjatyckie jezyki, szyldy po chinsku, ruch, gwar....ahhh :) pelno chinskich restauracji... niektore zachecajace, niektore nie bardzo :P chodzilismy kilka godzin, targujac sie o najlepsza cene przy co drugim straganie :P kupilam torbe, portfel, paleczki do jedzenia i juz nie pamietaaam czy cos jeszcze. Poznym wieczorem wrocilismy do hotelu :P okej wiec nastepnego dnia Empire State Building! cudowny widok na caly manhattan! po zjechaniu na dol przeszlismy sie pobliskim ulicami, wstapilam rowniez do najwiekszego Macy's w usa :P akurat byl jakis pokaz kwiatow haha. okej po tym zobaczylismy teatr na broadwayu i pojechalismy jeszcze raz do china town, jadlam w chinskiej restauracji gdzie byla moze 1 osoba ktora ledwo znala angielski, jedzenie bylo hmmm... srednie, ale to moze dlatego ,ze nie lubie chinszczyzny az tak, albo nie bylam gotowa na te dania haha. za to deser zdjadlam w chinskiej piekarni- to juz cos :) pozniej powrot do hotelu i dzien ostatni. W piatek odwiedzilam metropolitan musuem of art, ktore znajduje sie tuz przy Central Parku. Muzeum bylo cudowne (jesli lubisz sztuke), ale nie ogladalam wszystkich sal, tylko te ktore mnie interesuja. Po tym spacer przez central park, gdzie ja i leticia spotkalysmy sie z reszta i poszlismy na lunch do restauracji z indyjskim jedzeniem, ktore bylo niesamowite :) no i po tym czas w droge, nastepny punkt wycieczki........

