Dodaj do ulubionych Poleć znajomemu

Dołącz do nas

Facebook  Why Not USA na G+  Pinterest  nk.pl

Newsletter

drukuj Aktualności | więcej

Nauka w szkole średniej w Kansas, a później studia w Kalifornii – relacja naszej Klientki z pobytu w Stanach.

23-09-2019

Marzysz o nauce w USA? Pomożemy Ci zrealizować Twoje plany!

 

Po przyjeździe do Stanów spędziłam 10 miesięcy w Andover, w Kansas, gdzie trafiłam do cudownej rodziny. Mój host dad jest pilotem w Air Force - bardzo mądry człowiek z dobrym gustem muzycznym. Moja host mom miała swoje biuro w domu, nigdy nie poznałam bardziej pracowitej osoby. Potrafiła iść ze mną na siłownie o 4:30 rano, wrócić na 6 , zrobić nam śniadanie, pracować do 17 , zrobić obiad i wozić moje rodzeństwo na zajęcia dodatkowe. Bardzo dużo mi pomogła. Mogłam z nią porozmawiać o wszystkim, gdy miałam jakiś problem. Wspierała mnie w związku na odległość z moim chłopakiem i zawsze była po mojej stronie. Miałam 10-letniego, pełnego energii i empatii brata oraz 15-letnią, zakochaną w książkach siostrę. A także ukochanego psa.

Mimo, że miałam 17 lat i w Polsce poszłabym do 2 klasy liceum, to w USA dali mnie do 12-tej (ostatniej). Nauka nie sprawiała mi prawie żadnych problemów (oprócz matematyki, z która miałam problemy już w polskiej szkole). Przez pierwsze 4 miesiące kompletnie za nikim nie tęskniłam, nawet za moim chłopakiem. Byłam całkowicie pochłonięta nową sytuacją i nowym otoczeniem. W okresie świątecznym zaczęłam odczuwać smutek i brak moich bliskich.

Każdy nauczyciel był chętny do pomocy, sprawdziany mogłam pisać dłużej ze względu na to ze byłam zagranicznym studentem. Lekcje w amerykańskiej szkole wyglądają kompletnie inaczej, są ciekawe i pierwszy raz uczyłam się z przyjemnością. Nie miałam dużych problemów z angielskim. Jeśli ktoś mówił za szybko, to prosiłam żeby powtórzył, ale szybko się przyzwyczaiłam do amerykańskiego akcentu. Co do ludzi w mojej szkole, większość była przyjaźnie i miło nastawiona, lecz zdarzały się osoby, które chciały mi popsuć pobyt w Kansas. Ważne jest by się nie poddawać i nie dać im wejść sobie w drogę.

W Halloween poszłam na noc do mojej przyjaciółki na imprezę. Spędziłam cudowne święta, każdy z mojej rodziny miał własny strój onesie, ja miałam jednorożca. Tak się złożyło, że moja host family ma przyjaciółkę z polski, wiec spędziłam Polską Wigilię w Ameryce. W sylwestra byłam na noc u swoich znajomych. Od stycznia dni zaczęły lecieć jak woda. Poświęciłam wiele czasu, by złożyć aplikację na studia w Stanach, w czym pomagali mi moi nauczyciele i moja rodzina. Napisałam ACT i TOEFL, i przyjęli mnie na studia w San Francisco, gdzie się obecnie znajduję.
 
Przerwę wiosenną spędziłam na Hawajach. Poleciałam tam z organizacją zatwierdzoną przez WHY NOT USA i spędziłam na Hawajach najlepszy tydzień mojego życia. Ostatni miesiąc bardzo mi się dłużył, bo odliczałam każdy dzień do powrotu do Polski i kompletnie sobie nie wyobrażałam, jak to będzie zobaczyć mojego chłopaka i bliskich po takim czasie. Gdy w końcu wróciłam, na lotnisku czekał mój chłopak z moim tatą i to była najpiękniejsza chwila jaką kiedykolwiek przeżyłam. Przyzwyczaiłam się do bycia w Polsce i do innej strefy czasowej po ok. 4 dniach i spędziłam fantastyczne wakacje w gronie najbliższych, jednoczenie przygotowując się do kolejnego wyjazdu do Stanów, na studia oczywiście 😊

Podoba mi się na studiach, radzę sobie na lekcjach, choć anatomia jest bardzo wymagająca. Mój major to kinezjolog, czyli specjalizuje się on dokładnie w tym, co mnie interesuje. Jestem więc zadowolona. Myślę także nad minor w neuronauce i po tych studiach nad pójściem do szkoły medycznej. Codziennie chodzę na siłownie, a dwa razy w tygodniu na muy thai. Jestem w klubie PRE-AMERICAN MEDICAL ASSOCIATION - CLUB FOR NEUROSCIENCE STUDENTS,KINESIOLOGY STUDENTS ASSOCIATION oraz BEST BUDDIE (parują nas z osobą niepełnosprawną i się nią zajmujemy).

Ludzie są bardzo pomocni, mili i otwarci na nowe znajomości. Klasy są małe 10-40 osobowe. Wszyscy nauczyciele przypadli mi do gustu, widać ze im zależy żebyśmy się czegoś nauczyli. Dużym minusem jest cena jedzenia na stołówce, które jest niewyobrażalnie drogie. Poke ball kosztuje 20$. Ogólnie koszty życia w San Francisco są ogromnie wysokie. Samo miasto jest cudowne, zakochałam się w jego architekturze. Pogoda natomiast jest taka sobie, ponieważ mimo ze cały czas jest 20 parę stopni, to wieje wiatr od oceanu, przez co momentami jest bardzo chłodno.

Podsumowując polecam wszystkim naukę w Stanach. Naprawdę nie ma się czego bać. Jest to niesamowite doświadczenie życiowe. Polecam też skorzystanie z usług firmy Why Not USA, która w moim przypadku zadbała o wszystko. Współpraca z firmą jest bezproblemowa i przejrzysta.

 

 

Nauka w szkole średniej w Kansas, a później studia w Kalifornii – relacja naszej Klientki z pobytu w Stanach. (zdjęcie 1)Nauka w szkole średniej w Kansas, a później studia w Kalifornii – relacja naszej Klientki z pobytu w Stanach. (zdjęcie 2)Nauka w szkole średniej w Kansas, a później studia w Kalifornii – relacja naszej Klientki z pobytu w Stanach. (zdjęcie 3)Nauka w szkole średniej w Kansas, a później studia w Kalifornii – relacja naszej Klientki z pobytu w Stanach. (zdjęcie 4)Nauka w szkole średniej w Kansas, a później studia w Kalifornii – relacja naszej Klientki z pobytu w Stanach.(zdjęcie 5)Nauka w szkole średniej w Kansas, a później studia w Kalifornii – relacja naszej Klientki z pobytu w Stanach.(zdjęcie 6)




Więcej o programie przeczytasz tutaj:
https://www.whynotusa.pl/programy/program-rok-szkolny-usa/


Co zrobić, żeby zrealizować marzenia?
Skontaktuj się z naszą Specjalistką ds. Programów Zagranicznych
Anna Paradowska
tel.: +48 17 23 06 896
tel.kom: +48 605 400 661
e-mail:
 

4.3

realizacja: Ideo

powered by: CMSEdito