Dodaj do ulubionych Poleć znajomemu

Newsletter

Facebook

Why Not USA na Facebooku

drukuj Work and Travel | więcej

Wspomnienia Marcina - W tle Statua Wolności - Work and Travel - Why Not USA Wspomnienia Marcina - W tle...
Wspomnienia Marcina - Manhattan - Work and Travel - Why Not USA Wspomnienia Marcina -...
Wspomnienia Marcina - Manhattan - Work and Travel - Why Not USA Wspomnienia Marcina -...
Wspomnienia Marcina - Słynny byk przy Wall Street - Work and Travel - Why Not USA Wspomnienia Marcina - Słynny...
Wspomnienia Marcina - Work and Travel - Why Not USA Wspomnienia Marcina - Work...
Wspomnienia Marcina - Work and Travel - Why Not USA Wspomnienia Marcina - Work...

Work and Travel - Wspomnienia Marcina - Hershey

17-01-2012

Będąc na drugim roku studiów usłyszałem od znajomych interesującą historię ich wakacji. Byli oni w USA, na programie Work and Travel, o którym nie miałem wcześniej pojęcia. Zawsze chciałem zwiedzić Stany Zjednoczone, ale taka podróż wiązała się z wysokimi kosztami, na które nie mogłem sobie jako student pozwolić.

Work and Travel to jest to – pomyślałem, inwestujesz na początek, a później zwracają się koszta wyjazdu, gdyż sam sobie na nie zapracujesz. Tak oto znalazłem sposób na realizację moich marzeń. Mimo początkowego lęku, zdecydowałem się na wyjazd i powiem szczerze, opłacało się!

Mój angielski nie był rewelacyjny, więc to dodatkowo potęgowało mój lęk. Jednakże była to dla mnie niezła szkoła przetrwania. Miałem możliwość rozmowy z Amerykanami, aktywnie uczestniczyłem w konwersacjach. Początkowo miałem obawy związane z mówieniem.. Wiedziałem, że zrozumiem to co do mnie mówią - na tyle mój angielski był ok - ale bałem się że zakres mojego słownictwa nie będzie wystarczający. Nie żałuję, że się przełamałem, bo pobyt w USA poprawił diametralnie moje zdolności językowe.

W ubiegłe wakacje już po raz 3 wziąłem udział w programie. Pracowałem w miasteczku w stanie Pensylwania jako bellman.

Bellman jest to osoba, która obsługuje gości którzy przyjeżdżają lub wyjeżdżają z hotelu. Do moich obowiązków należało udzielanie informacji, pomoc przy bagażu, parkowanie samochodów gości.

Praca była ciekawa, poznałem mnóstwo interesujących ludzi. Amerykanie są bardzo otwarci, lubią konwersować, interesują się obcą kulturą i wypytują o wszystko, co pozwala na swobodną rozmowę. Mnóstwo z nich ma polskie pochodzenie.

W Hershey największą atrakcją jest wesołe miasteczko. Wejściówka kosztuje 60 $ ale wszyscy pracownicy Hershey Resorts mają tam wstęp za darmo. Raz na sezon, w ramach integracji, miasteczko otwarte jest tylko i wyłącznie dla pracowników. Jest to tak zwane employees party. Atrakcje zrobiły na mnie duże wrażenie – roller coaster pędzący 200 km/h to nie lada przeżycie.

Stany Zjednoczone to kraj najróżniejszych krajobrazów - mimo tego że żyjesz w mieście, wsiadasz do auta, jedziesz autostradą 3-4 godziny i znajdujesz się w zupełnie innym świecie. Z Hershey mieliśmy 4 godziny autem nad ocean, 4 godziny do lasu, łąk czy w góry.

Najbardziej zdziwiło mnie to, iż istnieją Amerykanie mieszkający w wagonach. Jeśli w Polsce ktoś żyje w wagonie to z braku pieniędzy, natomiast w USA, dlatego, że to lubi.

Podczas pobytu zwiedziliśmy miasta wschodniej części kraju – Nowy Jork i Waszyngton. Miałem okazję zobaczyć to, o czym w Polsce mogłem tylko pomarzyć.

Bardzo spodobał mi się Waszyngton. Byliśmy w Muzeum Lotnictwa, gdzie mogliśmy zgłębić  historię samolotów i zobaczyć na własne oczy te najstarsze drewniane ale też i prawdziwe rakiety. Niezłą atrakcją był też symulator lotu. Pamiętam, że przez 5 minut lecieliśmy do góry nogami. Koszt takiej przyjemności 7 $ -  naprawdę warto.

Bardzo podobał mi się też wyjazd z kolegami z pracy. Pojechaliśmy do domku w lesie należącego do jednego z kolegów. Domek ten był nietypowy jak na USA i na dodatek własnoręcznie zbudowany przez dziadka tego kolegi. Aby tam dotrzeć maszerowaliśmy 3 dni szlakiem Black Forest Trial, który przechodzi przez mały kanion w Pensylwanii. Przeszliśmy 3 hrabstwa, łącznie 42 mile w warunkach górskich. Sam pochodzę z gór i tęskniłem za takim aktywnym spędzaniem czasu. Co najśmieszniejsze - spaliśmy w hamakach.

Na wyjeździe pracowałem z ludźmi z całego świata – było mnóstwo Słowaków, Turków, Ukraińców, ale też ludzi pochodzących z Porto Rico, Jamajki i oczywiście samych Amerykanów.

Pieniądze przeznaczyłem nie tylko na same podróże ale też inne cele, przede wszystkim studia.
Do wszystkich osób, które chcą zwiedzić USA -  to najtańszy i najlepszy sposób na wyjazd, można poznać mnóstwo ludzi w podobnym wieku i razem dać ponieść się przygodzie. Polecam każdemu!!!

Oceń stronę
4.4

realizacja: Ideo

powered by: CMSEdito

Why Not USA | Work and Travel w USA | Rok szkolny w USA | Rok szkolny w Niemczech | Praktyki studenckie w USA | Studia w USA | Au Pair w USA | Praktyki w Anglii | Bilety lotnicze